Pierwszy miesiąc

Minął pierwszy miesiąc od ogłoszenia mojej decyzji o zakończeniu kariery (kariera, nie lubię tego słowa).

To bardzo dziwny czas. Pierwsze dwa tygodnie to zupełne lenistwo, straciłem całkowicie ochotę na wysiłek. Najgorsze to, że każdego dnia obiecywałem sobie „od jutra koniec z lenistwem i biorę się do roboty”. Jednak zapowiedzi nie pokrywały się z czynami. Po kilkunastu dniach nastąpiła przemiana i teraz słyszę od znajomych „trenujesz więcej niż będąc czynnym zawodnikiem” i chyba muszę się z tym zgodzić. Dlaczego?
Ruch sprawia mi znowu olbrzymią przyjemność, do tego nikt nie stoi obok ze stoperem i chyba to powoduje że dostrzegam rzeczy, na które kiedyś nie zwracałem uwagi. Dziś mam ten komfort, że mogę przystanąć. Zrozumiałem, że profesjonalne trenowanie sportu zamyka czasem furtkę, za którą możemy zobaczyć coś jeszcze...piękno otaczającego nas świata.

Postanowiłem że z każdego treningu wrócę ze zdjęciem czegoś, co zwróci moją uwagę. Jutro rano ruszam na swoim „góralu” do Czech. Moje założenie to około 80 kilometrów. Jestem pewien że wrócę z piękną „fotką”.
Trwa ładowanie komentarzy...